Pamiętam parę lat temu swoją pierwszą myśl kiedy wszedłem do klubu Sofia - woow. Widok ok. 40 babek rozkładających się na wersalkach, patrzących na mnie i te uczucie (tak wygląda raj). Chciałbym się czuć tak dobrze za każdym razem odwiedzając klub Go Go, ale jak sami wiecie taki dziewiczy stan osiąga się raz w życiu.
Było .. minęło.
Dziś idąc do klubu nie zadowala mnie tylko sama świadomość, że zobaczę tam gołe dupki. Oczekuję czegoś więcej. Atutem Sofi jest różnorodność dziewczyn i widać ciągle świeżą krew. Lubię to miejsce ponieważ tancerki są różnego typu urody i w zasadzie każdy znajdzie swoją faworytę: opalona blondyna, ciemnowłosa, cytata z sylikonami, ruda, pani nauczycielka z okularami na nosie, zwykła Marysia, itp.
Dziewczyny nie są nadmiernie natrętne, potrafią tak zagaić, że jeszcze chce ci się odezwać. Jeżeli chodzi o jakość tańca to uważam, że jest to jeden z lepszych klubów. Tancerka za 50zł tańczy ok. 3 min i w czasie tego tańca w większości pozwalają na dotykanie swojego ciała, a także skutecznie namaszczą swoimi olejkami wasze ubranie.
Konsekwencją kilku tańców jest pranie garniaka, co należy wliczyć w koszty imprezy. Jeżeli chodzi o koszty to są one w miarę ok. płacąc za taniec. Ceny drinków, wjazdu to już trochę inna bajka ale hardocre z tego typu zabawą jest dopiero w agenturach.
Wracając do Sofii to lubię jeszcze jej klimat, wieje tam trochę taką PRL-owską spuścizną w najlepszym tego słowa znaczeniu. U mnie ilekroć tam byłem sprawdzała się jedna reguła – brałem blondi, ciemną, + jakąś wypatrzoną i na deser cycatą sylikonówę….. Szaco!
Nasza ocena 4 szaco.